stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
niedziela, 19 kwietnia 2009
Sen o Warszawie

Przyśniła mi się dziś Warszawa. Sedan. Koloru raczej niebieskiego, bądź granatowego. Zamierzałem ją kupić, kosztowała 2 tys. zł. Z racji mego wzrostu obawiałem się czy jest wystarczająco dużo miejsca za kółkiem.

Aha, była nowa, produkowały ją jakieś zakłady w Rosji, czy na Ukrainie - co budziło moje wątpliwości jeśli idzie o jej niezawodność i dostępność części zamiennych. 

Najgorsza była ta obawa - że się zepsuje, lęk że będę ją musiał naprawiać. I zero przyjemności z jazdy... Właściwie to nie pamiętam czy nią pojechałem. I czy ją w ogóle kupiłem.

 

 

Tagi: sny
20:35, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 kwietnia 2009
Doll talk

W pewnym klubie rozmawiam z pewną dziewczyną. Rozmawiamy o lalce (bo znalazła i przyniosła ze sobą). Przekonuję ją, że lalka istnieje też w (moim) umyśle jako idea i że jest to całkiem realna lalka.

- Jesteś z filozofii ? - pyta

- Nie, z Gocławia. - odpowiadam

 

 

10:34, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
piątek, 10 kwietnia 2009
Egocentryzm

Zarzucają mi egocentryzm, że jestem skupiony na sobie.

I że to jest złe.

 

Jednak coraz bardziej wydaje mi się,że gdybym nie mówił o sobie,

nie miałbym o czym rozmawiać.

A gdybym nie pisał o sobie, nie miałbym o czym pisać.

 

Lepiej jest milczeć - czy być egocentrykiem ?

 

 

09:42, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 kwietnia 2009
Niewielki post

W coraz mniejszym stopniu dotyczy mnie tzw. czas cykliczny i czas święty. Bożego Narodzenia nie świętuję, Sylwestra przesypiam, na Wielkanoc wyjeżdżam. Czy czegoś mi brakuje ?

Niespecjalnie. Raczej cieszę się, że mogę (bez obwiniania się) iść w piątek na imprezę czy zjeść mięso, nie muszę kupować prezentów ani cieszyć się, gdy ktoś mi je daje, mimo że są zupełnie nie trafione. Ostatnio przechodząc koło kościoła usłyszałem fragment drogi krzyżowej żeś przez krzyż i mękę twoją świat odkupić raczył i od razu zrobiło mi się lepiej, że nie muszę padać na kolana. Jedyne, za czym trochę tęsknię to Gorzkie Żale i ich ludowa rzewność (rozpłyńcie się me źrenice, toczcie smutnych łez krynice), malownicza dosadność (opoki się twarde krają, z grobów umarli powstają) a także przejmująca melodia.

Powiedziałby ktoś, że brakuje mi sacrum. Mnie jednak brakuje jakiejkolwiek spójnej estetyki. Tej luki nic współcześnie zastąpić nie jest w stanie. Chyba, że się mylę.

 

 

Tagi: religia
11:38, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 kwietnia 2009
O tym, jak nie pograłem w piłkę i nie pojeździłem na rowerze mimo że była przyjemna pogoda

Nie że nie chciałem. No bo to zrobiła się wiosna, śpiewają ptaszki, powietrze pachnie, pary się migdalą, powiewa ciepły wietrzyk. Jak tu nie uprawiać sportów, nie uskuteczniać rekreacji, nie dbać o siebie i ogólnie nie cieszyć życiem. Nie można, prawda ?

To i umawiam się z chłopakami że może by tak na piłkę, pograć, spotkać się żeby tak zupełnie wszystko się nie skończyło. Bo w zeszłym roku tylko ze dwa razyśmy grali, porażka w porównaniu do lat poprzednich, gdy grało się co tydzień prawie, i to po trzy godziny. Foma (prowodyr piłkarski) pisze że owszem, że tak, umówi chłopaków ale jego nie będzie bo wyjeżdża. Z Dzikiem umawiamy się tam, gdzie zawsze, w samo południe. Dzik się spóźnia ale ma piłkę. Drugi i Dziad nie przychodzą. Hm. Gramy, czy nie ? Po boisku uganiają się młode wilki i jest ich dużo. Za dużo. Czyli ciasno, a my tłoku nie lubimy. Nie wepchniemy się. Sprawdzamy jeszcze jedno boisko - też kicha. To idziemy na kurczaki - tzn. ja biorę kurczaki a Dzik piwo i czipsy krewetkowe. Urozmaiceniem pobytu w chińczyku jest spotkanie Sławka Wierzcholskiego (basowo, głęboko - no, jestem już w Warszawie, jemy kurczaki zadzwonię zaraz) oraz Marka Koterskiego (-dzień dobryy).

Pogadawszy z Dzikiem, obsępiam go jeszcze z fajka. Aby zakończyć spotkanie jak przystało na sportowców, palimy, żegnamy się, jedziemy do domu. Nie no, to przynajmniej wyjdę na rower, jest dopiero 14.30, myślę sobie. Przecież wiosna, ciepło, radość życia. Ale strasznie chce mi się spać i robi mi się smutno, znów robi mi się smutno. Zastanawiam się jaki jest sens wyjścia na rower i czy naprawdę mam na to ochotę. Boję się. Ale próbuję walczyć, ratuję się podwójnym espresso, sprawdzam pocztę i przedstawiam sobie argumenty za, jednak nie potrafię się przekonać czy też oszukać. Czytam trochę Gantenbeina, mądre zdania o samooszukiwaniu się, czytam scenariusz Tomka, z którego niewiele rozumiem ale zaczynam to jakoś widzieć, wreszcie zapadam w sen. Jedyny czas, w którym czuję się jako tako.

 

 

23:03, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2009
Płacz po Beksie

Dzisiejszej nocy słabo spałem. Budziłem się co chwilę, wierciłem w łóżku, bolały mnie plecy. Czyżby dlatego, że wczoraj wieczorem skończyłem lekturę książki "Bex@" ? Jest to korespondencja mailowa pretensjonalnej dość dziennikarki prasy kolorowej o równie pretensjonalnym nazwisku ze Zdzisławem Beksińskim.

I chociaż tytuł także brzmi pretensjonalnie bo kojarzy się z jakąś "S@motnością w sieci" czy czymś jeszcze gorszym, to jest wzięty z rzeczywistości. Beksiński miał po prostu taki adres mailowy (bex@acn.waw.pl). Muszę przyznać, że nie jestem wielkim znawcą malarstwa w ogóle ani też twórczości Beksińskiego w szczególności, choć te jego rzeczy które widziałem były dość przejmujące. Swego czasu obejrzałem kilka filmów dokumentalnych o rodzinie malarza, nakręconych częściowo przed, częściowo po śmierci Tomasza. I była w tym jakaś niesamowitość, i była w tym jakaś tajemnica. 

Bo w Beksińskim była tajemnica. Trochę bardziej, niż w przeciętnym człowieku. To był człowiek gotowy, wiedzący czego chce, mający swoje preferencje (od estetycznych przez intelektualne, religijne, po seksualne). Z listów wyłania się erudyta, osoba skromna, zdystansowana do siebie, świetnie pisząca, która pomimo wieku (miał 75 lat) była na bieżąco z techniką i światem cyfrowym. Solipsysta. Radził sobie świetnie pomimo rodzinnego osamotnienia i zbliżającej się śmierci.

Właśnie. To, co najbardziej mnie w tej książce uderzyło to śmierć. Śmierć, która przybliża się z każdym mailem. Wymiana wiadomości, luźne wynurzenia, sprawy bieżące i przeszłe o których Beksiński pisał stają się mimowolnie jego testamentem. I ten głupi, idiotyczny kres. Ostatniego maila malarz wysłał 21 lutego 2005, w dniu swojej śmierci. Maila, który - gdyby nie morderstwo - mógłby być po prostu kolejną wiadomością. Maila, który w żaden sposób niczego nie zapowiadał. Ot tak. Życie przerwane w pół słowa.

21 lutego br. minęły 4 lata od śmierci Zdzisława Beksińskiego.

 

 

Tagi: książki
18:21, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2009
Dobra 33 i koniec.

Warszawa nie pości. Inaczej, niż w Lublinie (gdzie byłem tydzień temu), w stolicy w klubach tłumy.

W sobotni wieczór wybrałem się potańczyć. Jako że swoją spóźnioną przygodę z nocnym trybem życia zacząłem kiedyś w prawie rok temu zamkniętej Aurorze, a też i dlatego, że - jak wieść gminna niesie - zagłębie to za czas jakiś przestanie istnieć, wiedziony sentymentem poszedłem do Jadłodajni Filozoficznej.

Wysiadłszy z autobusu na wiadukcie Mostu Poniatowskiego, zszedłem po reprezentacyjnych (w zamierzeniu) lecz zasikanych (faktycznie) schodach, a schodząc pomyślałem sobie że może to mój ostatni raz. Tym większą uwagę zwróciłem na znaną trasę, przemierzaną nieskończoną ilość razy - czyli Solec-Dobra.

Przypominałem sobie nocne powroty: chlubne (na dwóch nogach) i mniej chlubne (na czterech). Myślałem o osobach, z którymi wracałem lub szedłem na Dobrą, o Meli, Magdzie, Syl. Ech... Wspominałem jednorazowy performans, kiedy z kolegą Radkiem, gdzieś o drugiej w nocy, zadzwoniliśmy do losowo wybranych mieszkań, korzystając z wszystkich narzucających się domofonów po nieparzystej stronie ulicy.

Zanurzony we wspomnieniach ale i otwarty na Nowe, dotarłem do znanej bramy. Podwórko na Dobrej 33 niby takie samo, a jednak... Wielka kałuża przed wejściem do ś.p. Aurory, w tej kałuży stoi burgerowóz, nie wiedzieć czemu nieczynny. No i sam, smutny jak cholera, ciemny budynek byłego klubu, w którym w końcu zostawiłem w swoim czasie trochę gotówki w barze i niemało wylałem potu na parkiecie. Gdzie jesteście dawne czasy?

I niby wszystko jak dawniej - w Diunie kameralnie, drogo i bananowo a w Jadłodajni te same spasione i okrągłe gęby ochroniarzy, ale coś nie gra, to już nie to samo. Lecz o co chodzi, o co? Oddawszy kurtkę w przydrogiej (2 zł) szatni, przeciskam się przez tłum ludzi w kierunku parkietu i zaczynam się czuć staro. Aha, myślę sobie, mam 26 lat i czuję się staro. Coś tu nie gra. Ale rzut oka na kilka losowo wybranych twarzy uwierdza mnie w przekonaniu, że jednak moje samopoczucie nie jest nieuzasadnione. Oto emoludki oraz bardziej lub mniej wylansowani studenci nauk humanistycznych o aparycji licealnej podskakują i piją piwo Żywe w takt oldschoolowych (dla nich) przebojów 2 Unlimited i Mo-Do. Za konsoletą szaleją chudzi DJ-e, mający nie więcej niż 21 lat. Obfotografowuje ich jakiś znajomy, bodajże w wieku gimnazjalnym. Drinki dla znajomych zanosi koleżanka - słowo daję że ma 16 lat. W części z kominkiem nie można palić. Stoję więc i patrzę na zatłoczony parkiet. I nawet nie chce mi się tam schodzić, w końcu jestem stary. O czym miałbym rozmawiać z dwudziestolatką - zakładając oczywiście, że zwróciłaby na mnie uwagę? Nie byłem w gimnazjum i załapałem się jeszcze na stary, papierowy dowód osobisty, więc jestem z zupełnie innej epoki. Nie mam rogowych okularów, nie słucham indie rocka, nie utożsamiam się z Krytyką Polityczną i uważam że stosunek seksualny istnieje.

Tańczą też jakoś zupełnie inaczej. Młodzi, nieobciążeni, podbiją świat. Nigdy nie słuchali Kaczmarskiego. Przeboje okresu mojej adolescencji są dla nich oldschoolowe. Tańczą inaczej, bawią się, nie mają wątpliwości, za chwilę zaczną budować ścieżkę kariery - albo już to robią.

Wszystko to przebiega mi przez głowę, robi mi się duszno, idę do szatni. Stoi tam pokaźny ogonek. Czekają na wolne wieszaki - ho ho ho, takie tłumy że wieszaków już nie ma - myślę sobie. I nagle gwóźdź do mojej trumny: jedna dziewczyna (19 lat) z ogonka mówi do kolesia z szatni "TEN PAN ZARAZ BĘDZIE ODBIERAŁ KURTKĘ".

Tak, po chwili p a n  R. odebrał kurtkę.

A panu R. odebrano młodość.

 

16:24, stanwewnetrzny
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 marca 2009
Życie kiepskiej jakości - czy warto?

Głównym czynnikiem powodującym zgon jest zamknięcie przepływu krwi do mózgu wskutek ucisku na tętnice szyjne. Do zaciśnięcia tętnic szyjnych wystarczy ciężar około 4 kg. Ciężar głowy to około 4,5 - 5,5 kg. W zupełności wystarcza on do zamknięcia tętnic szyjnych. Dlatego tak łatwo można powiesić się również siedząc, klęcząc lub leżąc na podłodze [mor(t)e?].

 

 

A ja i tak nie mam odwagi (na razie).

 

 

piątek, 06 marca 2009
SMS od przyjaciela

Jesteś jak we mgle.

Wydaje Ci się, że błądzisz, ale nie błądzisz a szukasz.

Może znajdziesz. Są szanse.

Jesteś jak odkrywca nowych lądów.

Jeśli przeżyjesz, to możesz coś odkryć.

Ale tego nie da się zaplanować albo przewidzieć, bo przeżyjesz coś nowego.

Jesteś między śmiertelnym zagrożeniem a Nowym. Ryzykujesz życie.

Przed Tobą wielkie nie wiadomo co.

Twoje nie wiadomo co.

 

wtorek, 03 marca 2009
Dla treningu palców, przeciw lenistwu.

  Na pewno wypadałoby się jakoś wytłumaczyć, uzasadnić założenie bloga. Otóż piszę dla siebie. Nie mam pojęcia, do czego zaprowadzi mnie to pisanie. Nie wiem, czy za dwa dni nie zrezygnuję. Nie wiem czy za miesiąc będę jeszcze na tym świecie. Ku treningowi palców, przeciw lenistwu. W imię egoizmu i ekshibicjonizmu emocjonalnego.

  O czym będzie ten blog? Będę pisał głównie o sobie. Ściślej: zamiast (lub oprócz) dręczenia się myślami, postaram się je spisywać.

  Teraz jeszcze pozostaje wybrać czcionkę, układ tekstu, szablon i inne sprawy organizacyjne. (Cholera, już dwudziesty raz zastanawiam się czy lepsza będzie Georgia 12 - ładniejsza ale mało czytelna w nagromadzeniu tekstu, czy może Times New Roman 12 - czytelniejsza ale zupełnie nieoryginalna , może więc pozostanę przy eleganckiej Verdanie 10, mimo że nie przepadam za krojami bezszeryfowymi).   

  Zresztą, po co ja tu cokolwiek uzasadniam, skoro i tak nikt tego nie przeczyta.

16:40, stanwewnetrzny
Link Komentarze (6) »
1 ... 31 , 32 , 33