stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Likwidacja lata

Całe to lato, nawet w upały największe było podszyte jesienią. Podrapać, poskrobać - i pod spodem rozpad, czerw toczy to wszystko. Jest ostatecznie, schyłkowo i kończąco się.

Pięknie o tym napisał Schulz:

Znacie ten czas, gdy lato tak bujne i pełne wigoru jeszcze niedawno, lato uniwersalne, obejmujące w swej rozległej sferze wszystko, co tylko pomyśleć się dało: ludzi, wypadki i rzeczy, pewnego dnia dostaje ledwo dostrzegalną skazę.

Blask słońca spada jeszcze rzęsiście i obficie, w pejzażu jest jeszcze wielkopański, klasyczny gest, który tej porze roku przekazał w spuściźnie geniusz Poussina, ale – rzecz dziwna – wracamy z porannej wycieczki dziwnie znudzeni i jałowi: czyżbyśmy się czegoś wstydzili? Czujemy się trochę nieswojo i unikamy wzajemnie naszych spojrzeń. I wiemy, że o zmierzchu pójdzie ten i ów z zakłopotanym uśmiechem w ustronny kąt lata zapukać, zapukać w ścianę, czy ton jest jeszcze całkiem pełny, rzetelny. Jest w tej próbie przewrotna rozkosz zdrady, zdemaskowania, lekki dreszczyk skandalu. (…)

Nie budzi to żadnego żalu czy sentymentu: cała ta likwidacja lata ma w sobie jakąś lekkość, opieszałość i błahość spóźnionego karnawału, który się przeciągnął w Popielec...

A Pustki pięknie to zinterpretowały.



 

13:19, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 sierpnia 2010
Ryki

 

ryki pks

 

Między kurczakami z rożna a sklepem, za krzywą latarnią, na wybetonowanym placu. Tu jest Polska.

 

 


10:53, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
Dwa wieczory

Pierwszy - urodziny kolegi. Niby znajomi, niby w klubie, niby miło. Nikt mi nie robił przykrości, wszyscy dobrze się bawili. A jednak w pewnym momencie zrobiło mi się tak fatalnie smutno, tak strasznie zachciało mi się płakać, że jak zwykle wyszedłem.

Drugi - pechakucha w klubie. Prezentacje w porządku. Ale najlepsze było to, że wreszcie nie poszedłem tam sam. Miłe kobiece towarzystwo to bardzo dużo. Choć oczywiście jak zwykle nic z tego nie będzie.

 

 


10:44, stanwewnetrzny
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 sierpnia 2010
Spychiatra

Stwierdziła, że nie jestem chory, że nie mam depresji. Orzekła natomiast zaburzoną osobowość. Pigułek nie będzie, a myśli samobójcze przekuwać mam w pęd ku lepszemu.

Ależ ona miała oczy ! I nogi. Oczywiście jej tego nie powiedziałem. Oczywiście choć była ode mnie starsza może dwa lata.

 

 


16:32, stanwewnetrzny
Link Komentarze (5) »
sobota, 07 sierpnia 2010
Smu

Pamiętacie początek filmu Garden State? Nie pamiętacie? No to przypomnę. Główny bohater siedzi w samolocie, który zaczyna spadać. Wokół panika, inni pasażerowie są przerażeni, wstają, biegną, przewracają się. Wszystko się trzęsie i za chwile samolot runie w dół. Bohater ma świadomość tego, co dookoła, ale siedzi z obojętną miną i tylko puszcza sobie na twarz mocniejszy chłodny zimny strumień powietrza z klimatyzacji.

Tak się ostatnio czułem w metrze. Miałem taką myśl: jeśli będzie wybuch, jeśli coś się stanie. To nawet dobrze. Nie ruszę się. Będzie mi to na rękę. Zginąć w tym metrze.

Śmierć w wypadku jest na rękę wówczas, gdy nie ma się siły (odwagi) samemu ją sobie zadać. Od dłuższego czasu jest mi smutno. Nie rozumiecie co to znaczy. Smutno. Staram się to przesypiać. Nie widzę wyjścia. Nie mam na nic siły. Nie mogę się skupić. Śpię. Nie ma nikogo.

 

 


21:50, stanwewnetrzny
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 sierpnia 2010
Lebenstein

...w Zachęcie. Oniryczny, erotyczny, przemyślany, stonowany. Malujący to, o czym się myśli, czego się nie wypowiada a jest bliskie. Zupełnie bez zawstydzenia, bez wstydliwości. Jako część tego co istnieje, jako element życia ludzkiego po prostu. Lubieżny i pociągający. Wciągający w świat ud, ekstaz, kopulacji, nienasyceń. Wypowiadający niedowypowiedziane, w sposób piękny. Uchylający przed nami fragmenty specyficznego bestiarium. Klasa. Pozostałe wystawy można sobie odpuścić, szkoda czasu.

 

lebenstein nienasycenie zachęta

 

 



20:49, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
W Zachęcie

We czwartek, a jakże, o ileż większą uwagę przyciągają oglądający. Ściślej: oglądające. Jest tyle pięknych kobiet, świetnie ubranych, z zapierającą dech w piersiach urodą. Towarzystwo sztuk pięknych.

 

 


20:42, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Trzy spadające gwiazdy

Trzy spadające gwiazdy. Przelatywały w górach nad głową. A może nie? Może ich wcale nie było? Ta wczorajsza była na pewno. Przedwczoraj, hm - chyba też. W piątek zdawało mi się że widziałem, ale czy można wierzyć zmysłom?

Trzy spadające gwiazdy, trzy życzenia. Ciekawe czy któreś się spełni.




23:08, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »