stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
niedziela, 27 czerwca 2010
Koleżeńska wymiana zdań

- Kurcze, bez dziewczyny to trochę jak bez ręki

- No. Ale przyznaj, że ręka bez dziewczyny też bardzo się przydaje !

 

 


13:23, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
Słowa na wiatr

Wracam z zazen, na które nie dotarłem. Południe. Kontrastowe światło. Ostre słońce ale wieje. Pozorne lato, pozorny upał. W cieniu - rześko. Jestem już pod blokiem.

- Dlaczego jest tak zimno ? - rozlega się z góry męski głos pełen wyrzutu

W odpowiedzi - brzdęk. Przeciąg zatrzaskuje mu okno kuchenne, rozbijając szybę na kawałki.

 

 


13:12, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Na krzywy ryj

No chodź, no chodź. Stoimy tutaj, mało ludzi. Słabe zainteresowanie - pisze Paweł. Może sprzedasz. Poszedłem, choć wcześniej łamałem się przez kilka dni. No i zaczęło się. Z tą moją autorską lampą czułem się tam jak intruz. Na targowisku, znaczy się. Bo bywałem tam, ale nigdy w charakterze sprzedającego.Wokół sami studenci/absolwenci ASP, artyści. Porozkładane obrazy, grafiki, artystyczne fotografie. Ja jak ten ubogi krewny, nigdy nie studiowałem na uczelni artystycznej, nawet semestr. Koleżanka od kolczyków pyta no, bo wy jesteście z malarstwa, tak? Paweł tylko kiwa głową (w zasadzie nie wiadomo czy kiwa czy kręci), ja w obawie przed zdemaskowaniem nie mówię nic. Czuję się coraz gorzej, chcę uciekać. Trzy razy się pakuję, chcę wychodzić. Zresztą, w ogóle było mi smutno, co nie pomagało. A tu trzeba z humorem i pewnością siebie. Tak koleżanka mi powiedziała potem. Ha, ha, ha. Dobry żart. No ale jednak przyszedłem, właściwie trochę licząc na szczęście nowicjusza. I co? No i poszła. Moja lampa. Nie do wiary. W życiu trzeba się jednak wykazywać elementarną bezczelnością.

 

 


01:07, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 czerwca 2010
Słabi nawet nie wyjdą z grupy

Ja przecież tylko udaję że się tym całym mundialem interesuję. Owszem, oglądam mecze ale głównie dlatego, żeby na pytanie co ostatnio robię móc powiedzieć, że śledzę mistrzostwa. Takie zajęcie na najbliższe tygodnie. Bo nie mam nic do roboty, nie mogę się przemóc ani wydobyć z niemocy. Strasznie mnie to męczy. Często wchodzę pod biurko i tam siedzę. Zwinięty. W ogóle zwijanie się to ostatnio moja domena. Albo leżę na podłodzę i patrzę w sufit. Wtedy najczęściej chce mi się płakać. Kontakt z ludźmi czasem daje wytchnienie, często jednak uciekam w sen. Żeby nie spać piję kawę. I palę papierosy. Wszystko wraca w zastałe, niestety dobrze znane koleiny smutku.

Znowu zacząłem wyrzucać książki i inne rzeczy - powrót do idee fixe mieszkania w gołych ścianach. Idei, której pewnie nigdy nie uda mi się zrealizować.

Uciekam w sen, a mecze, w większości nudne (poza może końcówką meczu Szwajcaria-Hiszpania) znakomicie ułatwiają zasypianie.

Bezskutecznie próbuję się zakochać. Ale w takim stanie - z czym do ludzi. Specjalista od niczego i nieproduktywny frajer na nikim nie robią wrażenia. A i on sam przeważnie ma się w pogardzie.

 

 


23:24, stanwewnetrzny
Link Komentarze (5) »
wtorek, 01 czerwca 2010
Religijne tekstylia: metka matki

Religijne tekstylia

 

 

 

02:16, stanwewnetrzny
Link Komentarze (5) »