stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
niedziela, 24 kwietnia 2011
Wielka noc

i wielka niemoc.

 


czwartek, 21 kwietnia 2011
Wielki Czwartek

dzwonił Bartek.


Nie zmyślam.

 

 


piątek, 15 kwietnia 2011
I pellegrini al Sepolcro

Znajoma zaprosiła mnie na oratorium J.A. Hassego. Wydarzenie odbywało się w Collegium Nobilium. Trochę mało przyjazna przestrzeń dla wykonawstwa muzyki sakralnej (akustykę świątynną trzeba było sobie dowyobrazić). Z początku śmieszyło mnie to wszystko, zwłaszcza zestawienie muzyki (ot, taki Mozarcik) z poważnymi, dramatycznymi tekstami ale potem zobojętniało, aż w końcu znudziło. Nie o tym jednak. Przecież nie znam się na muzyce.

Ta znajoma, która występowała ma rodzinę (którą znam z lat dziecięco-młodzieńczych). Rodzina stawiła się prawie w komplecie, czyli: matka, ojciec (z kamerą), siostra, zięć, dwaj siostrzeńcy, teściowa siostry i jeszcze kilka osób. To jest taka rodzina katolicka, wspierająca się, pomagająca wzajem, rozumiejąca, wchłaniająca etc. - w przeciwieństwie do mojej, zatomizowanej, niepełnej, spiętej i zawistnej rodziny. Oczywiście nikomu nie kiwnąłem głową, nie powiedziałem "dobry wieczór" (nie wiem czy mnie rozpoznali bo przecież co nieco się zmieniłem od dzieciństwa). Rodzina owa zajęła prawie cały rząd. Było tam miejsce zarezerwowane i dla mnie lecz, dystansując się, siadłem w przedostatnim rzędzie, skrajnie z prawej. I okazało się że siadłem w kąciku gejowsko-lesbijskim. Jakoś od razu uczułem się raźniej. Najpierw przybiegły dwie rącze lesby, jedna ufarbowana na biało (druga przysypiała później na jej ramieniu). Potem obok mnie usiadło dwóch jegomości, przy czym jeden jest kierownikiem mojego ulubionego zespołu muzyki dawnej. Przede mną zaś siedział reżyser tego całego oratorium. I ten kącik, w którym jakoś z obcymi ludźmi nie czułem się nieswojo, ten kącik to była moja mniejszościowa rodzina. Zawsze tak wychodzi, że sympatyzuję z mniejszościami. Pisałem o tym nieraz.

Później miałem zamiar iść na imprezę ale rozbolał mnie brzuch i siedzę teraz i piję herbatę z miętą. Kolejny postny piątek zmarnowany.


wtorek, 12 kwietnia 2011
Z widokiem na Dniepr

Śnił mi się hotel Sławutycz w Kijowie. Ciekawe czy to coś oznacza.




poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Konstruktywizm

W ramach recyklingu, wiosennej inspiracji książką D.E.S.I.G.N., uprawiania zen, ćwiczeń z wiertarką i wyrzynarką oraz łże-minimalizmu, a trochę też z nudów oraz dlatego że nic innego mi do głowy nie przyszło, powiększyłem stan swojego posiadania o półkę wykonaną samodzielnie.


półka design wiosna wyrzynarka wiertarka imadło miarka diy zrób to sam adam słodowy ściana krajzega

 

 

To nie jest dobrze wiedzieć i umieć zrobić tyle rzeczy ale nie być specjalistą w żadnej dziedzinie. To nie jest dobre. Ale czasem pomocne.

 

 

 

czwartek, 07 kwietnia 2011
Naruszenie przestrzeni prywatnej

Po co wracać z Pragi Płn. na Pragę Płd. jednym autobusem, skoro można trzema? Tak też zrobiłem. Była to już godzina pierwszych autobusów nocnych i ostatnich dziennych. Wracałem naokoło, przez Nowy Świat, dwa razy przejeżdżając przez Wisłę.

Na przystanku czekałem na ostatnie 111. Razem ze mną kilkoro ludzi. Stałem tam i stałem, słuchałem audiobooka, patrzyłem na jedną pijaną dziewczynę która zsunęła pantofel i bujała nim na stopie, a wkoło miała kilka toreb i torebek. Patrzyłem też na mulata (miał fajną stylizację i ubrany był hm, nieco zagranicznie). Spoglądałem również na inną dziewczynę, niezbyt ładną ale dobrze ubraną, z beatlefryzurą, była jakby najcichsza na tym przystanku. Słuchała muzyki.

Po jakichś 10 minutach mulat nagle zaczął iść w moim kierunku. Podszedł blisko, na jakieś 10 centymetrów. Zmierzył mnie wzrokiem. Moje tętno przyspieszyło. Czego on ode mnie chce? A wyglądało że czegoś chciał, zupełnie jakbym mu coś zrobił. Przetrzymałem, nawet nie spoglądając mu w oczy. Odszedł. Ale ja cały czas byłem spięty. Nie wiedziałem czy zrobiłem dobrze nic nie robiąc. Wtem przejechał radiowóz policyjny a mulat macha na nich i pokazuje ręką na mnie! Noo, tego już za wiele. Czarnuch jebany (tak pomyślałem w dupie mam że weźmiecie mnie za rasistę). Radiowóz przejechał, następny patrol Straży Miejskiej chyba go nie zauważył.
Mulat ciągle na mnie filuje jakbym był przestępcą. Myślałem że wsiądzie za mną do 111 i będzie robił zamieszanie ale nie, został na przystanku (wsiadła za to ta pijana dziewczyna w czerwonym płaszczu). W autobusie cały czas się zastanawiałem o co mu chodziło, i czy na pewno nic nie zrobiłem. I zły byłem na siebie, że dałem naruszyć swoją przestrzeń osobistą. Wywołało to u mnie napięcie. Przypomniałem sobie jak kiedyś w autobusie nocnym jeden pijany gość, kołyszący się jak guma, trzymający się na nogach tylko dzięki górnej poręczy nagle klepnął mnie w brzuch i powiedział "chudy jesteś" po czym znów chwiał się na tej rurze. Znowu ktoś naruszył moją przestrzeń. I znowu nie wiedziałem co zrobić. NIGDY nie wiem co w takiej sytuacji robić i ZAWSZE czuję się z tym źle. Na wszelki wypadek (bo zamierzał powtórzyć klepnięcie) pogroziłem mu że jeszcze raz mnie dotknie to mu przyjebię kopniaka. Nie klepnął ale udawał że zamierza. Bawił się mną. Czy byłbym w stanie faktycznie sprzedać mu kopa - wątpię. Na szczęście zaraz był mój przystanek i się o tym nie przekonałem.

Mulat został na przystanku przy De Gaulle'u, pewnie ze świadomością, że uciekł mu jakiś złoczyńca. Ja całą drogę zachodziłem w głowę o co chodziło, przypominałem sobie tamtego klepiącego mnie pijaka, próbowałem się uspokoić i usiłowałem słuchać Serca Amicisa.

Jest to poczciwa książka o dobrych chłopcach.

 

 


niedziela, 03 kwietnia 2011
Sen

Śniło mi się, że rozmawiałem z dawną, niefrasobliwą znajomą. Podczas tej rozmowy M. wyciągnęła rękę i zaczęła mnie głaskać po twarzy, karku i szyi, a mi było dobrze, bardzo dobrze, tak dobrze jak kotu, gdy podrapać go za uchem. I powiedziałem jej o tym, dałem wyraz zadowolenia a może nawet poprosiłem żeby nie przestawała, a może nawet podziękowałem. Wtedy cofnęła rękę, przestała, jakby speszona. Odeszła. Próbowałem głaskać się sam ale nie sprawiało mi to już żadnej przyjemności.




sobota, 02 kwietnia 2011
Kultura w marcu 2011

Filmy:

Zawodowiec
Wall-e
Jak zostać królem
Vertigo
Talented Mr Ripley
Afonia i pszczoły
Angel-A
Amerykanin
Różyczka
Śledztwo (wg Lema)
Młyn i krzyż
Ziemia (Dowżenko)



Książki:

Highsmith - Ripley pod ziemią
Rybczyński - Dom. Krótka historia idei
Grisham - Prawnik
Thorwald - Stulecie chirurgów



Wystawy:

XIX-wieczne kurioza (Fotoplastikon warszawski)
Trzy kobiety (Zachęta)

Rysuj i nie marnuj czasu (Salon Akademii)

 

Koncerty:

DVA (Powiększenie)