stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
środa, 30 grudnia 2009
Kalendarzyk

Kalendarzyk (terminarz) 2009 stoi u mnie na półce. Kieszonkowy format 9x15 cm. Ma nietypową, bo autorsko przeze mnie oklejoną okładkę. Czerwona, elegancka gumka zapobiega przypadkowemu otwarciu.

Nigdy jakoś specjalnie nie miałem nawyku prowadzenia terminarza. Wolałem pamiętać, zapisywać na świstkach albo po prostu nie planować dalekosiężnie. Ale przez dwa przedostatnie lata kalendarzyki miałem i zapisywałem w nich najpierw - to co się zdarzyło (np. 13 lipca 2007: rano [tj przed południem] próbuję czytać Kołakowskiego, co kończy się zaśnięciem, 19.00 - Karp v Dobra Karma - Karp, fajna zabawa) potem - w związku z wizytami u lekarza i na terapii, emigracją i szukaniem pracy - także najbliższe plany, oraz adresy, telefony, nierzadko i przemyślenia.

W tym roku w kalendarzyku nie zapisałem nic. Jest czysty, tabula rasa, carta blanca. Nie miałem zamierzeń, planów, ważnych spraw. Mój terminarz jest pusty. Czas mnie nie gonił. Właściwie tego roku jakby nie było. Względność czasu okazuje się niekiedy jego bezwzględnością.

Mam ochotę przejść się nad Wisłę (lub do lasu), i rozpaliwszy ognisko, cisnąć kalendarz w ogień i patrzeć jak płonie. To byłoby takie symboliczne. Ale ponieważ tak naprawdę nie wstydzę się tego roku, i nie mam też ochoty go podsumowywać, kalendarzyk oddam na makulaturę. Tak będzie lepiej dla ekosystemu. Żadnych spektakularnych gestów.




13:41, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 grudnia 2009
Wanna egzystencjalna

A gdyby tak, a gdyby tak... A gdyby tak zdarzyło się, że umarłbym tam, w wannie, parę godzin temu - próbując się rozgrzać, przestać trząść, próbując walczyć z gorączką. Gdyby mi się tam zmarło ze słuchawką prysznica w ręku, w przykrótkiej wannie, w za małej łazience. Przy drzwiach otwartych - żeby było słychać włączone radio w pokoju (program pierwszy), pracującym komputerze bez wygaszacza. Myślałem o tym siedząc w tej przykrótkiej wannie, polewając się wodą z prysznica. Czy moją śmierć wziętoby za umyślną ? W końcu rzadko korzystam z wanny w pozycji siedzącej. Po jakim czasie woda wylałaby się z wanny, wyparta przez moje ciało i siebie samą, niezakręcona zaczęła zalewać sąsiadów - i jakie znaczenie miałoby wtedy prawo Archimedesa? I myślałem o tych rzeczach zupełnie praktycznie (chyba że była to maligna), zagadnienie de anima zupełnie jakby lekceważąc.

 

 


23:57, stanwewnetrzny
Link Komentarze (2) »
środa, 23 grudnia 2009
Proroctwo na święta

A po spożyciu Wieczerzy wigilijnej, modłach i spiewaniu pieśni nabożnych kolędami zwanych, cały Lud Boży zasiadł do komputerów.




16:15, stanwewnetrzny
Link Komentarze (7) »
wtorek, 22 grudnia 2009
Senior bełkot finder

Dynamiczny rozwój firmy powoduje nieustanne zapotrzebowanie na nowych, pracowników. Do naszych zespołów poszukujemy ludzi, którzy chcą realizować swoje pomysły i nieustannie dążyć do doskonalenia swoich umiejętności. Docieramy z przekazem naszych Klientów do grona odbiorców, na których standardowa reklama już nie działa. Nasza firma jest wiodącą firmą komunikacji biznesowej w Polsce. Nasza oferta skierowana jest do kadr zarządzających firmami w wybranych sektorach gospodarki.

Interactive Media Planner

Kierownik ds. Produkcji Kontentu Cyfrowego

Researcher / Strateg

Senior Account Executive

Specjalista ds. reklamy

NEW BUSINESS MANAGER

SENIOR ACCOUNT MANAGER

Senior Channel Manager

OSOBOWOSC TELEWIZYJNA

Media Manager

SEO Junior Specialist

Specjalista ds. Technologii Internetowych Nr ref. TI

Specjalista ds .. Marketingu i PR

Interactive Media Planner

Media Planning Assistant

SPECJALISTA DS.BADAN RYNKU(wyników badan specjalistycznych)

Prezenterka do reklamy Internetowej

Kierownik ds.Planowania Sprzetu Abonenckiego

Specjalista ds. media relations

Specjalista ds. PR (sponsoring)

New Business Specialist

Presentation Producer/Director

TV Buyer

Junior Interactive Media Planner - Buyer

STAZYSTA W DZIALE STRATEGII

CRM Marketing Manager (Kierownik Marketingu CRM)

REDAKTOR PRZYRODY

Aktor/Artysta Estradowy

SPECJALISTA DS. CONTROLLINGU

 


Trochę żałuję, że nie wysłałem CV na redaktora przyrody. Redaktor przyrody to może ktoś taki, jak dyrygent nieboskłonów albo inscenizator pustyni.

 

 


 

 


20:53, stanwewnetrzny
Link Komentarze (4) »
Święta, Sylwester i inne poważne kwestie

- Co robisz w Sylwestra?

- Hmmm...

- Gdzie idziesz na Sylwestra?

- Yyyyy, nie wiem.

- Masz już jakieś plany na Sylwka?

- Nie zastanawiam się nad tym !

- Wybierasz się gdzieś na Sylwestra?

- Aaaaaaaaaaaaaa !!!


udział wzięli: stanwewnętrzny (indagowany), jego znajomi (indagujący)


O tak, to bardzo poważne pytania. Przecież od tego, jak spędzam Sylwestra zależy tyyle i jeszcze trochę. Bo to przecież ważne, gdzie się idzie, bardzo ważne. Można powiedzieć, że w ogóle jest to kluczowa kwestia w ostatnim tygodniu grudnia. Wszyscy przecież gdzieś idą spędzać - innymi słowy idą na spęd. A ja się od takich pytań opędzam lewą i prawą ręką, jak od much, gzów i komarów. Nie wiem co będę robić w Sylwestra i wcale mi to nie przeszkadza. W ogóle nie widzę powodu, dla którego miałbym świętować imieniny Sylwestra (który, z tego co pamiętam,  był papieżem i jest patronem zwierząt domowych), a tym bardziej koniec roku. Bo wszyscy świętują? Ciekawe, kto pamięta co świętuje.

Zresztą podobnie jest z obecnymi świętami. Kto pamięta że świętujemy narodziny Jezusa (który został poczęty przez Ducha Świętego, i właściwie nie wiadomo jak wyglądała prokreacja)? Jezusa, którego nauki większość ludzi ma w głębokim poważaniu i - jak sądzę, niewielu wierzy w te cudowne opowieści. Chyba, że są tu jacyś neopoganie, którzy świętują przesilenie zimowe, saturnalia, sol invictus etc. ale nie sądzę, by robili to przy barszczu z uszkami i opłatku. Ale świętować trzeba, bo przecież świętują wszyscy, i jak ktoś nie świętuje to jest socjopata, dziwak i leszcz.. Tfu, karp!

Dla zainteresowanych - nie wiem co będę robił w Sylwestra, okaże się to 31 grudnia. Nie wiem też, co będę robił w Boże Narodzenie. W ogóle nie wiem co będę robił jutro, a nawet za godzinę. I nie jest mi z tym źle.




13:39, stanwewnetrzny
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 grudnia 2009
Wszyscy się pieprzą

albo jadą się pieprzyć albo właśnie wracają z pieprzenia się. I to tym samym, kurwa, autobusem co ja.

 

 


00:57, stanwewnetrzny
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 grudnia 2009
Komuda

Śniło mi się dziś, że błądziłem po Bielanach - a dokładniej Wawrzyszewie. Chodząc między blokami ujrzałem nagle coś niesamowitego: oto Jacek Komuda pędził przez podwórko na gniadym koniu, między samochodami, po trawniku, na skos. To był galop. Za nim galopowała jego żona (czy on ma żonę?) i we dwoje na tych koniach wyglądali naprawdę imponująco, gdy tak gnali przez osiedle-blokowisko. Zwłaszcza że - zdaje się - byli mieszkańcami tych bloków i zamiast samochodów posiadali, khm, alternatywny środek transportu.




18:36, stanwewnetrzny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 grudnia 2009
Znajomi z fejsbuka

- O, cześć (cmok, cmok)... yyy... Piotrek? Sławek?

- Paweł.

- O, cześć, Paweł.

- Cześć - mmm (jak ona się nazywa?) - cześć.


wystąpili: Ula (79 znajomych), Paweł (74 znajomych)

 

 


22:02, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
A fizys, proszę zauważyć, miał szyderczą (M. Bułhakow)

W stanie neutralnym, bez poruszania mięśniami mimicznymi, mam ponury wyraz twarzy (jakbym chciał kogoś zabić - jak mi kiedyś powiedział znajomy). Gdy próbuję się uśmiechnąć, mój wyraz twarzy jest w miarę neutralny. Kiedy wreszcie zmuszam mięśnie twarzy do n a p r a w d ę   d u ż e g o  wysiłku, udaje mi się uśmiechnąć - choć i tak wypada to sztucznie.

Nie przejmuję się, w końcu większość ludzi w autobusie ma tak samo.

 

 

 

20:19, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
środa, 02 grudnia 2009
Perypatetyk

Kto to jest perypatetyk? Otóż jestem to na przykład ja. Chodzę tu i tam, a czasem nawet ówdzie! Rozmyślam, bądź tylko chłonę. Dziś, w ramach podtrzymywania własnego rusofilstwa, obejrzałem feministyczny film Michałkowa p.t. Krewniacy i na tym filmie była dziewczyna, która mi się podobała. Ale jak zwykle w takich sytuacjach - nie podszedłem. W związku z tym podszedłem sobie na przystanek dłuższą drogą, przez miasto. Minąłem m.in. liceum Żmichowskiej (gdzie jest tablica że tam się kształcił Jacek Kaczmarski), lansiarskie Delikatesy TR, sklep na Marszałkowskiej, w którym zawsze z Dorotą robilismy zakupy, dalej: PlanB, punkt informacji kulturalnej na MDM,  teatr Polonia, bar Parana (ósma z rana - która książka się tak zaczynała?), sklep ecco, studio dzień dobry tvn, hotel forum (podobno nazwa dla oldskulowców) i doszedłem na przystanek, gdzie skonstatowałem, że jestem perypatetykiem, i w ogóle łazęgą.

Przypomniało mi się jak mój kolega Szabla kręcąc się po wydziale (który prawie też minąłem) parafrazował Turnaua i podśpiewywał: A ja chodzę i chodzę i chodzę... (i nikomu nie wadzę i nikomu nie szkodzę - to już mój wkład).

 

 

trasa perypatetyczna

 

 


22:25, stanwewnetrzny
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2