stanwewnetrzny@gazeta.pl


RSS
środa, 22 lutego 2012
Ewaluacja

- Jak impreza?
- Chujowo. Nie dostałem ani jednego zaproszenia na fejsie.



19:51, stanwewnetrzny
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 lutego 2012
Breaking mad

Nie żeby od razu przyszła, rozebrała się i wskoczyła mi do łóżka, na to nie liczę. Albo żeby cokolwiek deklarowała, czymś darzyła, dawała coś z siebie - to też nie. Nawet nie o to chodzi, żeby była. Ale niech przestanę o niej myśleć, niech przestanie śnić mi się. I tylko niech od czasu do czasu odpisze na smsa, maila. Od czasu do czasu niech mnie dotknie, obejmie, weźmie pod włos, a swoimi włosami pozwoli się pobawić. Ona. One. Niech.
Albo inaczej. Niech już nie leżę tak na tej podłodze wśród szkieł z rozbitego kubka, którym przed chwilą cisnąłem o ziemię ze złości, bezsilności, z nie-wiem-czego (najgorzej tłuką się kubki tzw. nietłukące, rozpryskując się na tysiące drobinek). Niech wstanę z tej podłogi, niech przestanie mnie ściskać w gardle, niech już nie skręcam się od spazmów.
Nie, jeszcze inaczej - żebym już nie brał tych sterydów które mi na głowę nie pomagają, mimo że pomagają na ciało. Czy żeby te sterydy poszły się jebać i nie powodowały chwiejności nastrojów, myśli samobójczych i zawirowań osobowości.
I niech jedyną moją czynnością prócz jedzenia nie będzie onanizm na zmianę z oglądaniem amerykańskiego serialu, który powoduje wygłuszenie wszystkiego, odcięcie się od rzeczywistości. Ostatecznie mogę oglądać serial, ale nie żeby kompulsywnie. Ze smakiem niech go oglądam, a nie jak tabliczkę czekolady, którą trzeba dojeść do końca już nie dlatego że taka pyszna ale dlatego że nie umie się inaczej, że to po prostu wciąga.
Niech się już to skończy wszystko. Znowu myślę o śmierci. Teraz będę próbował te myśli przespać (hydrox. i zolpi. już łyknięte), bo boję się zostać z nimi sam. Zawsze zresztą jestem sam, nawet w komunikacji miejskiej - ludzie się ode mnie odsiadają. Może dlatego że wionie od Ciebie beznadzieją? - zgaduje kolega wariat. Pewnie tak. Jeszcze paroma innymi rzeczami ode mnie wionie. Na przykład chłodem. Królowa śniegu - ktoś ostatnio napisał chyba o mnie. Już nawet nie Kaj.


czwartek, 02 lutego 2012
Zimne niebo

Nie chcę już tego wyżu słonecznego, nie chcę tego prześwietlającego wszystko słońca, błękitnego nieba, nie chcę. Bo to słońce świeci przeciwko mnie, niebo jest niebieskie mi na złość. Pogoda bezchmurna nie ot tak, lecz w złych wobec mnie zamiarach. Nie chcę luster w przebieralniach reserved, pokazujących wszystkie szczegóły (to nie te zwierciadła niejasne o których pisał Jan), za dokładnie, tak dokładnie jak chyba nikt mnie nie ogląda, i jak nie chcę by mnie ktoś z tą mordą oglądał. Nie chcę tych swoich narzekań, tu i w życiu prawdziwym (którego nie prowadzę), nie chcę kochać matki i nie chcę jej nienawidzić, nie chcę w ogóle się do niej odnosić w jakikolwiek sposób. Nie chcę lekceważenia ze strony innych, ze strony kobiet. Nie chcę samotności. Nie chcę przeżywać tego co teraz, nie chcę myśli samobójczych, których nie mogę zrealizować i które przyczyniają się jeszcze do pogłębienia mojej frustracji. Nie chcę już czuć niemocy.
Chcę spokoju. Spokoju chcę.
Wiem, że to wszystko w głowie. Nie chcę więc głowy.