stanwewnetrzny@gazeta.pl


Blog > Komentarze do wpisu
Wielkie, wielkie piękno

Zaczęło w nim coś pękać na pogrzebie. Nie żeby się załamał – na to nie pozwalała mu jego maska, jego całe wcześniejsze przemyślane i dopracowane życie. Płakał, mimo iż uważał że płacz na pogrzebie jest zarezerwowany dla najbliższej rodziny. Biorąc na ramię trumnę z ciałem syna przyjaciółki, dał dojść do głosu emocjom, które poruszyły mięśniami jego twarzy, nawilżyły oczy, wypełniły łzami kanaliki. Puściło.

Czy dlatego że zmarły nie miał przyjaciół, którzy ponieśliby trumnę, czy też z innych powodów, emocje znalazły ujście. Może pierwszy raz od lat zrobił coś, czego nie przewidywał, czego zupełnie nie uwzględniały jego wystudiowane zasady zachowania się z klasą, dzięki którym wydawał się w oczach innym człowiekiem jeszcze doskonalszym. Jeszcze bardziej cynicznie pogodzonym z formami świata i  jego pustką.

Potem następowały wypadki, z których: jedne – powiedzmy -  kontynuowały owo pęknięcie, drugie zaś szły tak jak gdyby nic się nie wydarzyło: żadne pęknięcie na pogrzebie, żadne wypadnięcie z Formy a tym bardziej żadna przemiana. I wszystko się mieszało. Jak w życiu. Płacz i poza. Cynizm i wiara. Kpina i szczerość. A w tle: Czas, który mijając także robił swoje.

W kpinie (a może w świętości) znalazło się jednak kilka pożywnych okruchów. Wystarczyło. Dały potężną siłę, która sprawiła że twórczo niepłodny pisarz zaczął po czterdziestu latach swą drugą książkę. Nie wiemy czy ją skończy. A może to nie jest ważne. Przecież to wszystko jest sztuczką. Tylko sztuczką, Jepie Gambardella. Tylko sztuczką. Czyż nie, panie Sorrentino?

ptaki na tarasie Jepa Gambardelli

Pisane po drugim kinowym obejrzeniu  Wielkiego piękna. Wcześniej chyba nigdy tego nie robiłem.

wtorek, 06 maja 2014, stanwewnetrzny

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: m, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/05/07 20:13:53
Zaiste, wielkie, wielkie piękno :-)
-
2014/05/28 17:43:40
Twarz cynika-epikurejczyka, świadomego "sztuczek", fałszu i banału a jednocześnie kochającego Życie we wszystkich jego przejawach; także z całym falszem i banałem.

Najlepszy film roku.
chociaż akurat scena z komputerowymi flamingami trochę bez sensu (wg mnie).