stanwewnetrzny@gazeta.pl


Blog > Komentarze do wpisu
Zolpidemowy strumień świadomości

A miałem przecież taką ochotę żeby tu napisać - o tym jak mi się już nie chce czytać, a zwłaszcza czytać z obowiązku, czytać książek grubych, ale też i Polityki na którą coraz mniej mnie stać - a jak już wydam te 5 zł to żeby się mniej marnowało mam przymus przeczytania wszystkiego, każdego artykułu. To chore.

Myślałem kiedyś że z czytania będę żył, i z pisania - ale okazuje się że w zasadzie to nie żyję z niczego. A w ogóle to nie żyję być może wcale. Tak, to jest bliskie prawdy.

Chociaż teraz - piszę, a klawisze stały się tak podejrzanie miękkie, przyjazne, rozstępują się pod palcami, to chyba po tym Zolpidemie.
A czytać nie ma co. Lubię oglądać za to telewizję. Wiem że to niemodne jarać się telewizją ale ja lubię, żeby coś grało i świeciło do mnie, żebym nie musiał wiele nastawiać, wyszukiwać, tylko włączę - i leci.
Leci Na wspólnej, Na DOBRE I ZŁE, ale też i tygodnik kulturalny (to akurat w komputerze oglądam) w którym mówią o ważnych książkach. Że trzeba przeczytać. Justyna Sobolewska o tym mówi a inni się przeważnie zgadzają.
Ale skoro co tydzień (klawisze stają się jak glony z dna wyrastające przez które muszę się przebijać) są dwie książki do przeczytania, polecenia, i to nie takie że WAŻNE dla twojego życia, po prostu dobre książki, dobrze napisane, które warto przeczytać żeby nie wypaść z tego obiegu kultury, to to jest strasznie, o wiele jak dla mnie za dużo. A książki dla ciebie ważne to mogły być już napisane hoho temu albo jeszcze powstają - lub nie, lub nie powstaną wcale. A książki ciekawe i ważne - z kolei wcale nie muszą być dobrze napisane.

Po Zolpi ekran mi pływa, okna w XP nagle dostały faktur, warstw, czegoś w guście trójwymiaru. Ja też płynę w kierunku ekranu, słucham jeszcze jakiejś dziwnej muzy z soundclouda - taki dialog ktoś prowadzi ze mną: artystka Mjol utworem Sound postcard from Albania.

I rozjeżdża mi się tekst, ekran, widzę kabelki, przewody - to śmieszne że tyle tego trzeba żeby posłuchać drugiego człowieka. Kiedyś wystarczyło radio albo koncert albo spotkanie. Ziewy mną dominują, płaski ekran komputera zapada się w lewo, moment już taki, że Farmacja jest silniejsza od Biologii - pewnie zawsze wygrywali w siatkę albo zawody w biegach przełajowych.

Aha i jeszcze nie mam hasła do blogu, tak już tam ostatnimi czasy zaglądałem rzadko, że przepadło czy zmienili czy co? Więc tekst piszę nie wiadomo do kogo bo może się nigdzie nie ukazać. No chyba ze gazeta wielkodusznie naprawi stronę z odzyskiem haseł.

 

niedziela, 09 grudnia 2012, stanwewnetrzny

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: nie_wiadomo_kto, *.centertel.pl
2012/12/09 20:41:16
dzięki, że jednak piszesz!
-
Gość: olga, *.tvsky.pl
2012/12/10 17:02:07
lubię cię