stanwewnetrzny@gazeta.pl


Blog > Komentarze do wpisu
Heros z Lizbońskiej

No bo gdzie czytać książkę o Mironie jak nie kątem w autobusach, tramwajach, przysiadając na chwilę na ławce w parku. Wśród ludzi koniecznie, wśród szpitalnych historii. W drodze do, w drodze z, przejazdem, mimochodem, wypożyczoną z biblioteki. I czytanie takie nie jest bynajmniej zgłębianiem twórczości, a raczej studiowaniem człowieka, postawy, spełnionego życia. Trochę jak żywoty świętych. Mojego losu nie porównuję, bo jest - przeciwnie - prawie maksymalnie nieudany (no, może oprócz życia seksualnego ostatnio). Wystarcza mi świadomość, że czyjaś - w tym wypadku Mironowa - egzystencja była wykorzystana do końca, do-pełniona, że jemu się to udało, czyli że nie jest tak, że się wcale nie da. Kiedyś, w starożytności, wzorem postępowania były życiorysy herosów. Białoszewski jest takim losem do studiowania. Heros z Lizbońskiej. Mam to szczęście, że codziennie mijam jego blok, przejeżdżam autobusem. Wyglądam wtedy przez okno, przerywając lekturę.
Sancte Mirone, ora pro me!

 

Anna Sobolewska, Maksymalnie udana egzystencja. Szkice o życiu i twórczości Mirona Białoszewskiego, IBL PAN, 1997.

czwartek, 11 października 2012, stanwewnetrzny

Polecane wpisy